Krzysztof Perkowski

Kiedy to pisze mam 21 lat, od jakiś 7, robię co mogę, staje na głowie, sprzedaje jakiś shit nie płacąc podatków, okradam jakieś duże firmy na tysiące złotych, robię inne przekręty, czasami też coś legalnie, jak import z chin jakiś jebanych rozpierdolonych odkurzaczy, pokrowców na ipody które kupuje ode mnie tylko kolega (rocznie 2 sztuki), robiłem już nawet meble, kilka sztuk się nawet sprzedało co pokryło koszty ich zrobienia i wypalonych przy tym fajek, robiłem też repliki ASG przy czym najadłem się przez rok więcej stresu niż małpy bananów w Afryce. Czasami robię też zajebiste biznesy przez neta gdzie to kurwa ludzie na moje strony tak walą że już wszystkie serwerownie w Polsce odmówiły mi współpracy, taka z tego kasa że nawet biednemu na ulicy mi szkoda rzucić. Nie mogę zapomnieć też o moich dobrych czasach gdy to pieniądze wpływały regularnie. Wpływały gdyż zapierdalałem na zmywaku przez rok w Anglii, kokosy jak ja pierdole, które to można spokojnie udupić w jakimś nowym pomyśle na biznes przez neta. Teraz to już nawet barmanem jestem, taki skok w górę że normalnie szok. Szef żyd chory na czystość czyli w sumie to samo co na zmywaku. Tyle że czasem zapierdol większy. Ogólnie to całe życie pod górę i jeszcze wszyscy po trochu co jakiś czas dorzucą do pieca "a może byś se znalazł inna pracę" albo kurwa ten najlepszy "robisz te biznesy robisz i nic Ci nie wychodzi" nie no bo bill gates od razu ujebał pińćset milionów, edison to halogen zrobił za jednym strzałem, ale co by ludzie nie gadali to i tak mam to w dupie totalnie. Huj nie uda się raz, drugi, trzeci, pięćdziesiąty (tak jak to w moim przypadku) to i tak będę dalej cisną do puki się nie zesram, i nie zrobię czegoś co da tą wolność i kasę. Ale huj jak już to zrobię to za 10 lat nikt nie będzie pamiętał ile to razy nie poszło, tylko wszyscy będą wspominać jak to kurwa oni mnie wspierali. Taki już jestem i o. I am what I am.