Mateusz Szulc

Bardzo długo nie mówiłem nic. A kiedy już zacząłem - to na dobre. Rodzice pierwsi pożałowali że w ogóle istnieje aparat mowy, potem byli nauczyciele no i reszta społeczeństwa. Ale wieeeecie - człowiek nie taki, żeby sobie nie pogadał, a skrybą to ja nie byłem nigdy. Mówią o mnie Szulc (Szulc to chyba od nazwiska) ale nie bierzcie tego na serio - to tylko wzmianka dla przełożonych. Na co dzień dokucza mi fantazja i fakt, że nie ma takiej rzeczy, do której nie można mnie namówić. Wole siedziec w domu ale jak juz wyjde to mozna powiedziec włóczykij, choć fachowo nazywa się to podróżnik. Jedno z moich mało artystycznych wcieleń to prokurator, więc powinienem teraz odmówić zeznań, chociaż nie sądzę, że to co powiedziałem może być w ogóle użyte. A już na pewno nie przeciwko mnie. Bywają dni że chętnie zamieniłbym poczucie humoru na jakiś powód do śmiechu ale wtedy patrzę w lustro i .... tyle wystarczy.