Andrzej "Banker" Wodarski
Attorney, Public Speaker, and Editor in Szczecin, Poland
Właśnie tworzą się nowe obyczaje polityczne i nowe elity RP, na naszych oczach wykuwa się nowa wizja polskiego państwa, polityki gospodarczej i budżetu.
Przed nami wielkie wyzwania i nowe zagrożenia ze strony wrogów polskiej suwerenności gospodarczej, zarówno tych zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Tymczasem opozycja wciąż snuje ekonomiczne wróżby o upadku gospodarczym, o finansowym armagedonie mającym czekać nasz kraj. Zero powagi, rozumu i odpowiedzialności za losy Polaków polskich rodzin.
To nic nowego w naszej historii. Rozpaczliwa i żenująca próba zablokowania prac Sejmu i uchwalenia budżetu państwa przez PO i Nowoczesną, czyli tzw. zerwanie Sejmu, to tradycja rodem z Targowicy. Trzeba też mieć nie lada tupet, by pouczać rząd, jak należy dbać o polskie finanse publiczne, jak nie dewastować gospodarki, co nieustannie i agresywnie czyni prof. Leszek Balcerowicz i jego stajnia ekspercka spod znaku FOR i Nowoczesnej. Były wicepremier i minister finansów, który dziś tak brutalnie i kłamliwie atakuje rząd PiS, jest współodpowiedzialny za tzw. prywatyzację PZU SA i Pekao SA. Sprzedano je w 1999 r. w wielce podejrzanych okolicznościach. Pekao SA poszło na „wyprzedaży garażowej" polskiego majątku narodowego za niecałe 4 mld zł, Włosi zarobili przez 17 lat na Polakach ok. 20 mld zł, a teraz odkupiono ten ważny bank za blisko 11 mld zł. Z PZU SA było jeszcze gorzej - sprywatyzowali go za 3 mld zł ministrowie skarbu Emil Wąsacz i Alicja Kornasiewicz na rzecz tajemniczej spółki Eureko, która nie miała nawet własnej siedziby, a jedynie adres skrytki pocztowej. Wszystko przy pełnej aprobacie Balcerowicza i premiera Jerzego Buzka (dziś w PO). Żeby odzyskać tę kluczową spółkę na rynku ubezpieczeniowym, premier Donald Tusk przepychał tzw. ugodę z Eureko przez Radę Ministrów aż dwa razy. Ugodę, która kosztowała Polaków dodatkowo 10-12 mld zł.
Bo obok aferalnej reprywatyzacji kamienic i gruntów mieliśmy w Polsce lat 90. zabójczą dla polskich finansów aferalną prywatyzację, swego rodzaju stan wojenny dla polskiego majątku narodowego, na który pracowały całe pokolenia Polaków. Dziś te rodowe srebra wróciły w nasze ręce, ale za jaką cenę? Ciekawe, czy Leszek Balcerowicz i jego ferajna oddadzą co najmniej 40 mld zł za wyprzedaż za bezcen majątku narodowego? Czy zwrócą nam poniesione koszty i utracone zyski? Bo to nie krasnoludki są winne, a konkretni ludzie. Nie powinni więc stroić się w piórka autorytetów i profesjonalistów, bo może też i na Trybunał Sta